Jeszcze kilka lat temu ogromne przeszklenia były symbolem luksusu i nowoczesności. Dziś stały się niemal obowiązkowym elementem większości katalogowych projektów domów. Wizualizacje pełne wielkich okien, przesuwnych systemów tarasowych i całkowicie przeszklonych salonów wyglądają efektownie, ale rzeczywistość użytkowania takich domów często okazuje się dużo bardziej skomplikowana.

Problem polega na tym, że inwestorzy bardzo często oceniają projekt wyłącznie oczami. Duże przeszklenia świetnie prezentują się na renderach, jednak architektura domu to nie tylko estetyka. To również komfort codziennego życia, koszty eksploatacji, prywatność oraz zachowanie budynku podczas upałów i zimy.

W praktyce wiele nowoczesnych domów ma dziś większy problem z przegrzewaniem wnętrz niż z ich ogrzewaniem zimą. I właśnie ogromne przeszklenia są jedną z głównych przyczyn tego zjawiska.

Nowoczesna wizualizacja a realne użytkowanie domu

Większość katalogowych wizualizacji prezentuje dom w idealnych warunkach:

  • zachodzące słońce,
  • otwarty ogród,
  • brak sąsiadów,
  • idealnie doświetlone wnętrze,
  • minimalistyczna aranżacja.

Rzeczywistość wygląda jednak inaczej. Po kilku latach użytkowania wielu inwestorów zaczyna zauważać problemy, których wcześniej nie brali pod uwagę:

  • nadmierne nagrzewanie salonu,
  • utrata prywatności,
  • wysokie koszty osłon okiennych,
  • problemy z ustawieniem mebli,
  • uciążliwa ekspozycja zachodniego słońca,
  • wysokie koszty stolarki.

Ogromne przeszklenia mogą wyglądać atrakcyjnie na etapie zakupu projektu, ale architektura powinna być projektowana przede wszystkim pod codzienne życie.

Największy problem nowoczesnych domów? Przegrzewanie

Jeszcze kilkanaście lat temu większość inwestorów skupiała się głównie na ograniczeniu strat ciepła zimą. Dziś coraz większym problemem staje się przegrzewanie budynków latem.

Duże przeszklenia od południa i zachodu potrafią zamienić salon w szklarnię.

Najbardziej problematyczne są:

  • wysokie przeszklenia narożne,
  • okna od strony zachodniej,
  • brak okapów dachowych,
  • brak zacienienia tarasu,
  • całkowicie przeszklone ściany salonu.

W praktyce część inwestorów po kilku latach kończy z:

  • klimatyzacją pracującą niemal codziennie,
  • wiecznie zasłoniętymi roletami,
  • problemami z komfortem termicznym.

Paradoksalnie więc ogromne okna, które miały „otwierać dom na ogród”, często przez większą część lata pozostają zasłonięte.

Duże okna to również ogromny koszt

W katalogach projektów bardzo rzadko mówi się o tym, jak drogie potrafią być nowoczesne systemy przesuwne i wielkoformatowe przeszklenia.

Im większe okno:

  • tym droższa stolarka,
  • tym bardziej wymagający montaż,
  • tym większe ryzyko problemów eksploatacyjnych,
  • tym wyższe koszty osłon przeciwsłonecznych.

Do tego dochodzą:

  • żaluzje fasadowe,
  • rolety zewnętrzne,
  • systemy SMART,
  • wzmocnione konstrukcje,
  • większe wymagania dotyczące nadproży.

W praktyce inwestorzy często skupiają się wyłącznie na cenie samego projektu domu, nie zdając sobie sprawy, że nowoczesna stolarka może kosztować kilkadziesiąt, a czasem nawet ponad sto tysięcy złotych.

 

Prywatność – problem, o którym mało kto myśli

Na wizualizacjach katalogowych bardzo rzadko widać sąsiadów. Tymczasem w rzeczywistości większość nowych domów budowana jest na stosunkowo małych działkach.

Ogromne przeszklenia przy gęstej zabudowie często oznaczają:

  • ciągłą ekspozycję wnętrza,
  • konieczność zasłaniania okien,
  • utrudnione projektowanie ogrodu,
  • problemy z poczuciem prywatności.

W praktyce część inwestorów po kilku miesiącach zaczyna traktować ogromne okna bardziej jako problem niż zaletę.

Nie każde przeszklenie jest błędem

To nie oznacza oczywiście, że duże okna są złe same w sobie. Problem pojawia się wtedy, gdy stają się modnym dodatkiem zamiast świadomą decyzją projektową.

Dobrze zaprojektowane przeszklenia mogą:

  • poprawiać doświetlenie wnętrz,
  • otwierać widok na ogród lub krajobraz,
  • zwiększać komfort psychiczny mieszkańców,
  • pozwalać wykorzystać pasywne zyski słoneczne zimą.

Kluczowe znaczenie ma jednak:

  • orientacja względem stron świata,
  • proporcja przeszkleń do bryły budynku,
  • zacienienie,
  • analiza działki,
  • lokalizacja sąsiadów.

Największy błąd? Projektowanie domu pod wizualizację

Współczesne projekty bardzo często próbują sprzedać emocje. Duże przeszklenia świetnie wyglądają na renderach, ale dom powinien być projektowany przede wszystkim pod codzienne życie, a nie pod katalogowy efekt „wow”.

Dobra architektura nie polega na maksymalnym powiększaniu okien za wszelką cenę. Polega na znalezieniu równowagi pomiędzy:

  • światłem,
  • energooszczędnością,
  • prywatnością,
  • komfortem użytkowania,
  • kosztami budowy.

W praktyce to właśnie rozsądnie zaprojektowane przeszklenia bardzo często starzeją się lepiej niż modne, całkowicie przeszklone salony, które po kilku latach zaczynają sprawiać coraz więcej problemów użytkowych.

Autor: Jowita Gross-Mazurska
architekt, analizy planistyczne i urbanistyczne